Tak, ja.




Lat siedemnaście, włosy kasztanowe sięgające łopatek (wystających i bladych w dodatku), oczy duże błękitne. Trochę za dużo marzeń i przebywania w nieistniejących, wyimaginowanych światach. Trochę za mało pewności siebie. Tak trochę.

Pomarańczowo-czerwone paznokcie... albo czerwono-pomarańczowe? No, takie pomiędzy czerwienią a pomarańczowym - ostatnio mój faworyt. Obecnie czekam aż uzyskają dostatecznie dobrą długość, by móc je nazwać szponami. Jak na złość ciągle są krótkie. Nie lubię mieć krótkich paznokci. 


Lubię swoje chude nadgarstki, wystające obojczyki i kościste stopy - serio, jestem z nich cholernie zadowolona. Nie lubię za to całej reszty, no, może pomijając kolor oczu i włosów. 

Dziwne upodobania, a do tego jeszcze niezdrowa ciekawość, która nakazuje sprawdzenie każdego hasła, nazwiska czy innej intrygującej pierdoły przy pomocy Google. W ten właśnie sposób odkryłam wielu psychopatów, morderców, wschodnie bóstwa i cały szereg innych dziwactw. Nazwisko Bundy już nigdy nie będzie dla mnie przyjemne. 


Kiedyś, kilka miesięcy temu, postanowiłam sobie, że obejrzę wszystkie kontrowersyjne, dziwne i określane przez widzów mianem ohydnych, obrzydliwych, okropnych filmy. Jak na razie jestem po kilku fragmentach niektórych z nich, m.in. Salo, czyli 120 dni Sodomy oraz I Spit on Your Grave. Chociaż mój żołądek miał się dobrze, a psychika aż tak bardzo nie wariowała, to uznałam, że niektórych filmów nie powinno się oglądać... a przynajmniej nie w pewnym wieku. No cóż, kiedyś je obejrzę. Kiedy tylko uporam się z tymi normalnymi, których na liście mam obecnie około 500, a ciągle dochodzą nowe. 

Czytam wybiórczo. Chociaż początkowo odrzucałam owczy pęd i czytanie tego, co czytają i kochają wszyscy (nie tknęłam Pottera ani Władcy Pierścieni i czuję się z tym niekomfortowo, no ale nie ma już czego nadrabiać), uznałam, że jednak warto sięgnąć po klasyki i nie wyjść na matoła. Lot nad kukułczym gniazdem i Władca much okazały się strzałem w dziesiątkę, ale za to nie mogę jakoś przebrnąć przez Mistrza i Małgorzatę, wciąż siedząc na drugim rozdziale i czując niechęć.


Mogłabym całe życie spędzić na czytaniu książek i oglądaniu filmów, ale niestety wypadałoby robić coś poza tym, wyjść do ludzi, coś w ten deseń. Może ewentualnie znaleźć jakąś pracę i zarabiać na te książki i filmy. Wizja przyszłości mnie paraliżuje - nie cierpię brać na siebie odpowiedzialności, a dorosłość niestety będzie się o to upominać na każdym kroku. Ciężkie życie cichej, szarej myszki. 

Lubię pisać bez ładu i składu. Lubię chaos. Lubię Stephena Kinga i Rafała Wojaczka. Lubię uśmiech pana Rourke, kiedy był jeszcze młody i piękny. Lubię starego rocka.
Nie lubię... nie lubię zbyt wielu rzeczy, by warto było o tym pisać. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz